Studzienka Badylaka

Studzienka imienia Walentego Badylaka, znajdująca się na Rynku Głównym w Krakowie. Powstała jako upamiętnienie czynu byłego żołnierza AK, który, 23 marca 1980 roku, kilka minut przed ósmą, w proteście przeciwko kłamstwu o zbrodni katyńskiej, przywiązał się łańcuchami do hydrantu przy zachodniej części krakowskiego rynku i dokonał aktu samospalenia. Niestety jego protest pozostał bez echa. Choć już kilka godzin po tragedii wokół pompy zapłonęły znicze i pojawiły się kwiaty, to komuniści postanowili zrobić wszystko, aby prawda o proteście nie wyszła na jaw.
Ponieważ akt samospalenia dokonany został na oczach wielu przechodniów, wieść o nim rozeszła się po całym Krakowie, toteż komuniści musieli przyjąć jakąś wersję wydarzeń. Poinformowano społeczeństwo, że samobójca od wielu lat cierpiał na chorobę psychiczną. Prawdę znali nieliczni.
Dopiero na początku lat 90. dzięki pracownikom Instytutu Katyńskiego prawda wyszła na jaw. Ustalono ponad wszelką wątpliwość, że Walenty Badylak nie był leczony z powodu choroby psychicznej. Wszelkie informacje na ten temat, łącznie z zeznaniami lekarza były fałszywe. Przez ponad 10 lat na Walentym Badylku ciążyło odium chorego psychicznie samobójcy. W 1990 roku w miejscu samospalenia Walentego Badylaka wmurowana została tablica pamiątkową, którą odsłonił jego wnuk, ksiądz Wojciech Badylak.
Ponieważ akt samospalenia dokonany został na oczach wielu przechodniów, wieść o nim rozeszła się po całym Krakowie, toteż komuniści musieli przyjąć jakąś wersję wydarzeń. Poinformowano społeczeństwo, że samobójca od wielu lat cierpiał na chorobę psychiczną. Prawdę znali nieliczni.
Dopiero na początku lat 90. dzięki pracownikom Instytutu Katyńskiego prawda wyszła na jaw. Ustalono ponad wszelką wątpliwość, że Walenty Badylak nie był leczony z powodu choroby psychicznej. Wszelkie informacje na ten temat, łącznie z zeznaniami lekarza były fałszywe. Przez ponad 10 lat na Walentym Badylku ciążyło odium chorego psychicznie samobójcy. W 1990 roku w miejscu samospalenia Walentego Badylaka wmurowana została tablica pamiątkową, którą odsłonił jego wnuk, ksiądz Wojciech Badylak.









