Anioł w Krakowie

Giordano, jako najbardziej marnotrawny z aniołów, a przez to najbardziej podobny do ludzi, zostaje zesłany na ziemię z misją. Ludzie oddalili się od Boga i od siebie nawzajem, przez co na ziemi zapanowała samotność, smutek i beznadzieja. W takiej sytuacji konieczna stała się niebiańska interwencja. Właśnie anioł Giordano zostaje uznany za odpowiedniego kandydata na posłańca, mającego nieść ludziom dobrą nowinę, świecić przykładem i spełniać dobre uczynki. Zanim jednak wyruszy w podróż i pomyłkowo zamiast do Holandii trafi do Polski, musi przygotować się do czekającego go zadania i zdać egzamin z wiedzy dotyczącej ludzkości. Jak na anioła przystało nauki pobiera w anielskiej szkole. Tam też zdaje egzamin „klepiąc” z pamięci wyuczone regułki. Właściwie więcej na temat ludzi Giordano dowiaduje się w czyśćcu podczas rozmów z przebywającymi w nim duszami (m.in. z Elvisem), niż w trakcie anielskich wykładów. Ale zarówno pierwszy, jak i drugi rodzaj wiedzy przyda mu się podczas wyprawy na ziemię.
„Anioł w Krakowie” powstał bardzo szybko i niewielkim nakładem kosztów, jak na pełnometrażowy film fabularny. Jego realizacja zajęła twórcom niewiele ponad miesiąc, część zdjęć kręcono w maju, lipcu i październiku 2001 roku, a część w styczniu 2002 roku. W większości akcja filmu rozgrywa się w Krakowie. Twórcy zrealizowali obraz typowo pocztówkowy, nie próbując wyjść poza dosyć oklepany schemat pokazywania tego miasta. Wykorzystano miejsca i elementy przestrzeni funkcjonujące w ogólnej świadomości, jako typowo krakowskie. Widz ma więc szansę podziwiać Rynek, dorożki, gołębie, kościół Mariacki, Sukiennice, Planty, nadbrzeże Wisły. Oczywiście nie brak i specyficznej atmosfery miasta, którą w pewnym stopniu udało się twórcom odtworzyć, a może po prostu zarejestrować? Co więcej aktorzy pojawiający się w filmie – tacy jak Jerzy Trela, Ewa Kaim, Krzysztof Globisz, Andrzej Franczyk, Beata Schimscheiner – również są na co dzień z Krakowem kojarzeni. Film można więc uznać za wizytówkę miasta, nie wychodzi niestety poza formę reklamowego folderu, prezentującego powszechnie znany i oswojony stereotyp dotyczący miasta.
A sam anioł? Jak przekonują twórcy podstawą tytułowej postaci był, przynajmniej po części, ks. Józef Tischner, którego, w jednym z wywiadów, określono mianem anioła w ziemskiej powłoce. Zresztą bez spotkania z Nim [ks.Józefem Tischnerem], ten film by nie powstał. Tymi słowami podsumowany zostaje „Anioł w Krakowie”. Ta deklaracja pojawia się zaraz obok zaczerpniętego z ks. Józefa Tischnera cytatu: nie prowdy sukaj, lecz kolegów. Wydaje się, że twórcy filmu całkowicie się do tych słów zastosowali. Film sprawia wrażenie zrealizowanego przez grupę przyjaciół, kolegów właśnie. Ich podobne spojrzenie na rzeczywistość, na Kraków znalazło ujście w nakręconym filmie, co nie każdemu widzowi może odpowiadać. Jeśli jednak przymknie się na to oko (oraz na miejscami nachalny product placement) „Anioł w Krakowie” stanie się filmem ciepłym, pogodnym, przepełnionym wiarą w ludzi, w łączące ich więzi, a przede wszystkim wiarą w anioły, które spotkać można na każdym kroku, nie tylko w Krakowie.
„Anioł w Krakowie” powstał bardzo szybko i niewielkim nakładem kosztów, jak na pełnometrażowy film fabularny. Jego realizacja zajęła twórcom niewiele ponad miesiąc, część zdjęć kręcono w maju, lipcu i październiku 2001 roku, a część w styczniu 2002 roku. W większości akcja filmu rozgrywa się w Krakowie. Twórcy zrealizowali obraz typowo pocztówkowy, nie próbując wyjść poza dosyć oklepany schemat pokazywania tego miasta. Wykorzystano miejsca i elementy przestrzeni funkcjonujące w ogólnej świadomości, jako typowo krakowskie. Widz ma więc szansę podziwiać Rynek, dorożki, gołębie, kościół Mariacki, Sukiennice, Planty, nadbrzeże Wisły. Oczywiście nie brak i specyficznej atmosfery miasta, którą w pewnym stopniu udało się twórcom odtworzyć, a może po prostu zarejestrować? Co więcej aktorzy pojawiający się w filmie – tacy jak Jerzy Trela, Ewa Kaim, Krzysztof Globisz, Andrzej Franczyk, Beata Schimscheiner – również są na co dzień z Krakowem kojarzeni. Film można więc uznać za wizytówkę miasta, nie wychodzi niestety poza formę reklamowego folderu, prezentującego powszechnie znany i oswojony stereotyp dotyczący miasta.
A sam anioł? Jak przekonują twórcy podstawą tytułowej postaci był, przynajmniej po części, ks. Józef Tischner, którego, w jednym z wywiadów, określono mianem anioła w ziemskiej powłoce. Zresztą bez spotkania z Nim [ks.Józefem Tischnerem], ten film by nie powstał. Tymi słowami podsumowany zostaje „Anioł w Krakowie”. Ta deklaracja pojawia się zaraz obok zaczerpniętego z ks. Józefa Tischnera cytatu: nie prowdy sukaj, lecz kolegów. Wydaje się, że twórcy filmu całkowicie się do tych słów zastosowali. Film sprawia wrażenie zrealizowanego przez grupę przyjaciół, kolegów właśnie. Ich podobne spojrzenie na rzeczywistość, na Kraków znalazło ujście w nakręconym filmie, co nie każdemu widzowi może odpowiadać. Jeśli jednak przymknie się na to oko (oraz na miejscami nachalny product placement) „Anioł w Krakowie” stanie się filmem ciepłym, pogodnym, przepełnionym wiarą w ludzi, w łączące ich więzi, a przede wszystkim wiarą w anioły, które spotkać można na każdym kroku, nie tylko w Krakowie.
oprac. Beata Wasylkiewicz
Tytuł: Anioł w Krakowie
Reżyser: Artur Więcek „Baron”
Scenariusz: Artur Więcek, Witold Bereś
Rok produkcji:2002
Obsada: Krzysztof Globisz (anioł Giordano), Ewa Kaim (Hanka), Kamil Bera (Karol, syn Hanki), Jerzy Trela (kloszard, „tatko” Hanki), Andrzej Kozak (anioł Rafael), Beata Schimscheiner (Ramona Talarek, rozwodząca się żona), Andrzej Franczyk (Zdzisław Talarek, rozwodzący się mąż).
Zdjęcia: Piotr Trela
Muzyka: Abel Korzeniowski
Zobacz galerie zdjęć
Anioł w Krakowie »Zobacz miejsca
Bulwar KurlandzkiNyska z kiełbaskami – ul. Szeroka
Planty
Rynek
Szkoła anielska – Kapitularz klasztoru oo. Dominikanów









